Jak to wszystko się zaczęło…

22 lutego 2010

Hej wszystkim…

Tu Mandy… Być może ta stronka nie wgląda zbyt profesjonalnie, bo szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak prowadzi się bloga… Pewnie się zastanawiacie po co w takim razie się za to zabieram, co? Powód jest bardzo prosty. Chcę napisać jak poradziłam sobie z moim największym problemem – CELLULITEM! Sama przez długi czas szukałam czegoś w necie na ten temat… bezskutecznie. Jasne, jest pełno stron ze złotymi radami… Problem jednak w tym, że mnie nie stać na operację plastyczną, ani na jakieś mega drogie kosmetyki! Byłam załamana:(Na szczęście koleżanka podesłała mi na gadu link do stronki, która mnie uratowała (cellulit-raport-konsumenta.com.pl). Znalazłam tam dużo przykładów kobiet, które po stosowaniu Celineii były bardzo zadowolone. Nie przekonało mnie to, ale w tym momencie nie miałam tak naprawdę nic do stracenia. Postanowiłam sama się przekonać czy ten suplement diety jest taki jak wszyscy o nim piszą, czy faktycznie działa i czy nie szkodzi zdrowiu. Zaryzykowałam…

Ale najpierw parę słów o tym, kiedy cellulit stał się dla mnie problemem. Myślę, że było to po studiach, kiedy długo nie mogłam znaleźć pracy. Nie wiem jak u Was, ale u mnie takie stresujące sytuacje sprawiają, że przybywa mi kilka dobrych kilogramów… Może nie przeszkadzałoby mi to tak bardzo, gdyby nie fakt, że moje uda i pośladki zaczęła pokrywać skórka pomarańczy. Wcześniej myślałam, że to problem tylko Briget Jones, który nigdy mnie nie spotka… Później oczywiście były diety, efekt jo-jo… i tak w kółko. Chudłam i tyłam na zmianę, a cellulit stawał się coraz większy. Nie wiedziałam, co z tym wszystkim zrobić i nikt za bardzo nie mógł mi pomóc… Najgorsze miało jednak dopiero przyjść. Mój ówczesny chłopak (teraz już mąż) zamieścił nasze wspólne zdjęcie z wakacji na naszej-klasie. Wszystko byłoby OK, gdyby nie fakt, że na tym zdjęciu byłam tylko w bikini. Zresztą zobaczcie same…

Zaczęły się prześmiewcze komentarze kolegów Artura… i oczywiście komentarz jego byłej. Wrrrrr! To było straszne… Zrozumiałam, że muszę się pozbyć tych szpetnych ud i pośladków! Przypomniałam sobie o tym linku od Ani od tego momentu wszystko się zmieniło! Wierzę, że ten blog pomoże komuś, by nie musiał przechodzić przez to co ja.

Myślę, że jestem całkiem dobrym przykładem, że Cellinea działa;)

“Mam cellulit i krzywe nogi”, czyli Żmuda-Trzebiatowska też tak ma!

22 lutego 2010

Tak w ogóle, to czy zastanawiałyście dlaczego gwiazdy nie mają problemów z cellulitem???? Bo ja się na początku nad tym zastawiałam i długo szperałam w sieci. No i SZOK! Nawet te największe i najbogatsze gwiazdy cellulitis mają. Wiem wiem, teraz nie ma dnia, by na Pudelku czy innym tego typu serwisie nie pojawiła się fotka pokazująca scellulitowane (tak to się pisze?) uda celebry tek, ale kiedyś nie było tego aż tyle. No, przynajmniej ja żyłam w takiej nieświadomości

Wracając do naszych gwiazd, cytuję ostatnie doniesienia:
1. Książkiewicz: „Mam cellulit i rozstępy”
2. Żmuda-Trzebiatowska: „Mam cellulit i krzywe nogi”
3. Wyrwał: „Mam cellulit”

Do tej listy można dołożyć jeszcze śmietankę Hollywood: Paris, Britney i wiele innych (ha!).

Tak oto uczyniłam pierwszy krok do pokonania mojego cellulitu – uwierzyłam, że nie jestem sama! Jasne, odkrycie, że problem ten dotyka również najbardziej znanych mógłby sprawić, że machnęłabym na swój cellulit ręką i powiedziała „no to nie mam się czego wstydzić”, ale tu właśnie do gry weszło jedno spostrzeżenie, które zachęciło mnie do działania: gwiazdy swój cellulit zwalczają (i to SKUTECZNIE!)



Niektóre zdjęcia to był dla mnie SZOK – i mam tu na myśli zarówno te, które ukazywały pomarańczową skórkę w całej okazałości, jak i te, na których po cellulicie nie było ANI ŚLADU! Przemiana niesamowita!!!

No i tu nadszedł mały dołek psychiczny, bo pomyślałam – no tak, poszły na liposukcję, wstrzyknęły sobie botoks, chirurg tu i ówdzie skalpelem poprawił i odwłok jak się patrzy. Tylko nie każdego na takie zabiegi stać…

Na szczęście później doczytałam, że gwiazdy mają jednak inne sposoby na cellulit – tajemniczy środek, który nawilżając, poprawiając krążenie, odżywiając komórki skóry itd.itp. doprowadza do zniknięcia cellulitu. I ponoć środek ten nie był jakiś kosmicznie drogi! Oczywiście nazwa tego specyfiku się nie pojawiła, ale przynajmniej wiedziałam, że jest szansa!

I jakoś wtedy na ekranie mojego monitora pojawił się link od Ani (dzięki x 100!!!).

cellulit-raport-konsumenta.com.pl

Wchodzę, patrzę, czytam i zamieram – sposób działania był przedstawiony identycznie jak w przypadku tego tajemniczego specyfiku z Hollywood. Oczywiście mój Artur musiał zaraz wyskoczyć z tekstami w stylu ”Bzdur się naczytałaś, zostaw to, pieniądze tylko zmarnujesz”. No i obiecałam, że nie kupię…

TERE FERE :-P

Następnego dnia oczywiście nie wytrzymałam i w tajemnicy przed Artkiem zamówiłam Cellineę. Pisząc krótko, bo muszę lecieć na spotkanie z dziewuchami (buźka laski!) BOMBA!!! Cellulit zniknął w kilka krótkich tygodni! Jestem prawie pewna, że ten tajemniczy suplement diety z Hollywood to Cellinea! A nawet jeśli nie, to działa tak samo. Szczegóły napiszę następnym razem, a teraz już zadzieram kiecę i lecę na balety!

:-*

mandy81

Jak to działa?

22 lutego 2010

Troszkę mnie nie było tutaj, ale już jestem i piszę

Zapytacie pewnie jak to jest, że Cellinea jest skuteczna i działa. To, co moim zdaniem jest najważniejsze to fakt, że usuwa cellulit już u jego źródeł. Czyli chodzi o to, że nie ma po tym zmywalnego i krótkotrwałego efektu, tak jak jest w przypadku nawet najdroższych kosmetyków. Milka (Mileczko, jeśli czytasz, ściskam Cię!), kumpela jeszcze z czasów podstawówki opowiadała mi, że stosowała jakieś kremy. Chociaż chyba trudno to nazwać kremami. To było coś jak make-up. Ok, maskuje… Ale czy to chcecie uzyskać? Bo ja wtedy nie chciałam się stresować, że na basenie mi wszystko spłynie i będę wyglądać jak idiotka. Takie coś jest dobre, ale chyba tylko dla lasek, które tańczą w Tańcu z Gwiazdami albo pozują na okładki Cosmo. Ja potrzebowałam czegoś takiego jak Cellinea – potrzebowałam zniszczyć mój cellulit na zawsze!

Dla mnie ważne także było to , że Cellinea to naukowo opracowany suplement diety. Dlatego od początku jej stosowania byłam pewna, że nie zagrażam swojemu zdrowiu, a wręcz przeciwnie. Dla organizmu jest to wzbogacenie składników pokarmowych, a dla nas? Ha! Dla nas to skuteczna walka z cellulitem. Kobiety, które spróbowały Cellinea (ja osobiście znam pięć, a w Internecie znalazłam jeszcze wiele przypadków) mogą cieszyć się powabem swojej skóry bez efektów ubocznych! Tyle się słyszy o różnych strasznych historiach, a tutaj wszystko jest naturalne i bezpieczne. Poza tym Cellinea należy do medycyny holistycznej, co oznacza mniej więcej tyle, że jest to idealna kombinacja tylko i wyłącznie naturalnych składników.

Fajne jest też to, że Cellinea jest wygodna. Wystarczy, że zażyjesz ją raz dziennie, a efekty zobaczysz szybciej niż się spodziewasz. U mnie właśnie tak było. Nie przejmowałam się tym specjalnie, że biorę te tabletki. Mój dzień wyglądał tak samo, nie musiałam stosować żadnej diety dodatkowej. To takie proste! Mnie totalnie zaskoczyło jak po tygodniu czułam się lżejsza i… piękniejsza.

Czy Cellinea jest odpowiednia dla mnie? Długo zadawałam sobie to pytanie. Postanowiłam do nich napisać. Byłam strasznie szczęśliwa jak okazało się, że może ją stosować każda zdrowa kobieta. Nie ma jakiś przeciwwskazań. Nie trzeba konsultować tego z lekarzem. Po prostu kupujesz tabletki, zażywasz tylko raz dziennie i sama stwierdzasz z każdym dniem, że to była dobra decyzja. Nie może być inaczej.

A teraz UWAGA – napiszę o najważniejszych rzeczach, bez których pozbycie się cellulitu jest niemożliwe:

Po pierwsze: NAWILŻENIE
Niby nic, a jednak niesamowicie istotne. Nasze ciało składa się w 73% z wody, którą blokują komórki tłuszczowe. Wspomagając nawilżanie, zapobiegamy tworzeniu się cellulitu.

Po drugie: KRĄŻENIE
Jak pewnie pamiętacie z lekcji biologii, to właśnie dzięki krążeniu, nasza skóra się odżywia. W ten sposób dostarczamy naszym komórkom witamin i minerałów, pomagając im zachować zdrowie. To kwestia istotna nie tylko ze względu na naszą skórę.

Po trzecie: ELASTYCZNOŚĆ
Oj, która z nas nie marzy o elastycznej pięknej skórze? Dzięki Cellinei możesz wspomagać elastyczność Twojej skóry już na poziomie komórkowym, a to wpłynie korzystnie na jej zdrowie i zapobiegnie zmianom, które prowadzą między innymi do utworzenia się brzydkiej skórki pomarańczy.

Po czwarte: ODŻYWIENIE
Sama z doświadczenia wiem, że w dzisiejszych szalonych czasach, ciężko zadbać o super zdrowe odżywianie. Ja zazwyczaj nie mam kiedy zjeść pełnowartościowego posiłku… A przecież jest to takie ważne i chyba nikogo nie muszę o tym uświadamiać. Ale czy zdajecie sobie sprawę, że przez naszą dietę cierpi także nasza skóra? Rozwiązanie znowu podsuwa nam Cellina, która uzupełnia potrzebne składniki, tak by nie dopuszczać do powstawania cellulitu.

Po piąte: METABOLIZM
Cellulit to tłuszcz. Cellinea pomogła mi go spalić poprawiając sprawność mojego metabolizmu. Uwolnienie od źródła jego powstawania pozwoliło mi cieszyć się piękną skórą na udach i pośladkach!

Po szóste: RÓWNOWAGA
Mówi się, że równowaga to podstawa… i moim zdaniem to złote słowa. Ja odkąd zaczęłam brać Cellineę, nie mam problemów z ciągłymi zmianami mojej wagi. Dzięki idealnej kombinacji naturalnych składników zwalczających mój cellulit ten preparat pozwolił mi osiągnąć równowagę, której długo szukałam.

Te sześć elementów sprawia, że nasza skóra nie wiotczeje, a tłuszcz nie odkłada się nierównomiernie, co prowadzi z kolei do powstania cellulitu. I co ciekawe właśnie o te sześć elementów dba Cellinea. Może i nie jestem naukowcem, ale jestem przekonana, że to właśnie dlatego po zażyciu Cellinei można cieszyć się takimi efektami. Kluczem tutaj jest właśnie to kompleksowe działanie.

Gdy sama czytałam o tym sposobie działania byłam niesamowicie nakręcona. Chociaż wtedy to bałam się tylko jeszcze jednej rzeczy. Chodziło o to, że jeśli ktoś zobaczy, co zamówiłam to zaczną się kąśliwe uwagi wśród moich współlokatorek (wtedy jeszcze nie mieszkałam z Arturem), że obie to niezłe laski, to już w ogóle poczułabym się głupio. Jednak tutaj znowu się okazało, że niepotrzebnie się martwiłam. Cellinea przyszła w niewinnie wyglądającym szarym kartoniku!!!! Nikt nie zauważył

mandy81

Jędrna pupa w 3 tygodnie ;)

22 lutego 2010

Jeny! Tak bardzo wierzę w to, że komuś się przyda co tutaj napisałam. Dziewczyny! To nie są jakieś brednie, ale coś co przeżyłam na własnej skórze! W sumie to najfajniejszy moment całej tej historii, więc postaram się napisać szczegółowo jak to u mnie wyglądało Więc po zamówieniu online, którego dokonałam na stronie cierpliwie czekałam na przesyłkę, która jak już wiecie przyszła incognito;) Po rozpakowaniu szarej paczuszki moim oczom ukazało się różowe pudełeczko tabletek. Pomyślałam sobie – śliczne, musi się udać! Myślę, że takie pozytywne nastawienie jest ważne, kiedy chcemy osiągnąć coś wielkiego… A w tym przypadku byłam gotowa do walki i gdzieś w głębi ducha, wierzyłam, że wszystko się zmieni.

Tabletki zaczęłam brać w poniedziałek 21 marca. Pamiętam, bo w końcu to pierwszy dzień wiosny Świetna okazja, by zacząć dbać o siebie. Tak naprawdę nic nie zmieniło się jeśli chodzi o mój rytm dnia. Wszystko tak samo: chodziłam do pracy, kłóciłam się ze współlokatorką o porządek w łazience, wieczorami spotykałam się z Arturem… No może wszystko, poza małym wyjątkiem – rano po śniadaniu łykałam jedną tabletkę Cellinei. Nawet się nie obejrzałam i minął tydzień. Dokładnie we wtorek przypomniałam sobie, że na stronce Cellinei było napisane, że 97% kobiet widzi efekty po 8 dniach. Więc stanęłam przed lustrem i…

…i…

… i JEST POPRAWA! Faktycznie zauważalna Szkoda, że nie pomyślałam wtedy o zrobieniu fotki, ale zdecydowanie i bezwzględnie szło ku lepszemu. Było to widać i było to czuć (wiecie, skóra inaczej się układała pod naciskiem itd. itp.).

Po kolejnych 2 tygodniach zmiana była już tak wielka, że SZOK. Zamiast pomarszczonej obwisłej skóry była gładka i jędrna (tym razem już zrobiłam fotkę).

Daj sobie szansę! Ciesz się efektami!

22 lutego 2010

Moje Drogie, dzięki Cellinei zyskałam coś więcej niż piękne ciało. Tak naprawdę to mój nowy wygląd pozwolił mi uwierzyć w siebie, dumnie prezentować się w bikini na plaży czy bez kompleksów patrzeć w lustro.

Ciągle mnie nurtuje pytanie, dlaczego tak mało się mówi w mediach o Cellinei. Przecież to niesamowite jak każda z nas może uporać się z problemem cellulitu szybko, bezpiecznie i skutecznie! Czy takie fantastyczne metody mają być dostępne tylko nielicznych?!?! Mam nadzieję, że ten blog coś zmieni!

Na koniec jeszcze parę cennych wskazówek:
1) Na stronce (www.cellinea.pl) przy zakupie czterech paczek, piątą dostaje się gratis! Warto!
1) Ja dostałam linka od Ani. Pamiętajcie, że możecie komuś bardzo pomóc informując go o Cellinei.
2) Uwierzcie w siebie!!!!!

Powodzenia!!!!
mandy81