Jak to wszystko się zaczęło…

Hej wszystkim…

Tu Mandy… Być może ta stronka nie wgląda zbyt profesjonalnie, bo szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak prowadzi się bloga… Pewnie się zastanawiacie po co w takim razie się za to zabieram, co? Powód jest bardzo prosty. Chcę napisać jak poradziłam sobie z moim największym problemem – CELLULITEM! Sama przez długi czas szukałam czegoś w necie na ten temat… bezskutecznie. Jasne, jest pełno stron ze złotymi radami… Problem jednak w tym, że mnie nie stać na operację plastyczną, ani na jakieś mega drogie kosmetyki! Byłam załamana:(Na szczęście koleżanka podesłała mi na gadu link do stronki, która mnie uratowała (www.cellinea.pl). Znalazłam tam dużo przykładów kobiet, które po stosowaniu Celineii były bardzo zadowolone. Nie przekonało mnie to, ale w tym momencie nie miałam tak naprawdę nic do stracenia. Postanowiłam sama się przekonać czy ten suplement diety jest taki jak wszyscy o nim piszą, czy faktycznie działa i czy nie szkodzi zdrowiu. Zaryzykowałam…

Ale najpierw parę słów o tym, kiedy cellulit stał się dla mnie problemem. Myślę, że było to po studiach, kiedy długo nie mogłam znaleźć pracy. Nie wiem jak u Was, ale u mnie takie stresujące sytuacje sprawiają, że przybywa mi kilka dobrych kilogramów… Może nie przeszkadzałoby mi to tak bardzo, gdyby nie fakt, że moje uda i pośladki zaczęła pokrywać skórka pomarańczy. Wcześniej myślałam, że to problem tylko Briget Jones, który nigdy mnie nie spotka… Później oczywiście były diety, efekt jo-jo… i tak w kółko. Chudłam i tyłam na zmianę, a cellulit stawał się coraz większy. Nie wiedziałam, co z tym wszystkim zrobić i nikt za bardzo nie mógł mi pomóc… Najgorsze miało jednak dopiero przyjść. Mój ówczesny chłopak (teraz już mąż) zamieścił nasze wspólne zdjęcie z wakacji na naszej-klasie. Wszystko byłoby OK, gdyby nie fakt, że na tym zdjęciu byłam tylko w bikini. Zresztą zobaczcie same…

Zaczęły się prześmiewcze komentarze kolegów Artura… i oczywiście komentarz jego byłej. Wrrrrr! To było straszne… Zrozumiałam, że muszę się pozbyć tych szpetnych ud i pośladków! Przypomniałam sobie o tym linku od Ani od tego momentu wszystko się zmieniło! Wierzę, że ten blog pomoże komuś, by nie musiał przechodzić przez to co ja.

Myślę, że jestem całkiem dobrym przykładem, że Cellinea działa;)

Dodaj odpowiedź